Spišská Sobota.

 

Spišská Sobota – niegdyś jedno z bardziej znanych spiskich miast, dziś senne i spokojne. Wzmiankowane w XIII w., w latach 1412 – 1772 była w zastawie Polski. Później wróciła do Królestwa Węgier wchodząc w skład prowincji 16 spiskich miast. Obecnie administracyjnie jest częścią Popradu. Od 1950 r. jest miejskim rezerwatem zabytków. Warto zwiedzić kościół św. Jerzego z późnogotyckim ołtarzem z 1516r. z pracowni mistrza Pawła z Lewoczy.

 

Przebywając w Novej Lesnej pod słowackimi Tatrami późnym popołudniem postanowiłem podjechać kilka kilometrów do tego spokojnego i uroczego miejsca. Powróciły wspomnienia atmosfery sprzed ok. dziesięciu lat, kiedy wybrałem się tu pewnego niedzielnego poranka. Na rynek z otwartego okna kamienicy dobiegały dźwięki pianina, pamiętam też smak kawy po wiedeńsku. I to co lubię najbardziej, żadnych turystów i autentyzm. Dziś, choć Spisska Sobota powoli odżywa, nadal jest bardzo spokojnym miejscem, które nie wolno pominąć odwiedzając Poprad czy Tatry. Jeśli nadal nie masz przekonania czy warto to powiem jeszcze, że w 2008 r. Spiską Sobotę odwiedziła królowa Elżbieta II… Na Spiszu wiele jest pięknych miejsc, ogromne wrażenie robi np. Spisski hrad.

5 myśli w temacie “Spišská Sobota.”

  1. Pomyśleć, ile polskich miasteczek wyglądałoby podobnie gdyby nie wszędobylskie, szpecące, odpustowe, reklamy…

  2. Niestety nie szanuje się w naszym kraju przestrzeni publicznej i krajobrazu, wolność pomyliła się ze swawolą, zewsząd wyziera szpetota, każdy wszędzie może przylepić brzydką reklamę albo nawet wybudować zamek gargamela z wieżyczką. A mogło być w naszym kraju całkiem pięknie.

  3. Wystarczy wejść do centrum danej miejscowości i od razu widać, jak funkcjonuje presona zwana „architektem miasta”. Dla przykładu w Rzeszowie, w rynku, właściciele ogródków piwnych mają z góry narzucone wymagania odnośnie takich szczegółów jak np. kolor parasoli 😉
    Po powrocie z Rzeszowa do Dębicy polecam spacer ul. Kolejową, która poraża swoim, sorry za określenie, burdelem architektonicznym.
    Większość z nas jest tak zabiegana, że pewnie tego nie dostrzega, lub do tego przywykła. Wielka szkoda, że ze strony miasta kompletnie nikt się tym nie interesuje, bo kiedy nadarza sie okazja by coś zmienić w tym kierunku, powstają kolejne obiekty-efekty radosnej twórczości.

    W temacie reklam zamiast komentarza polecam link i głeboką refleksję jaśnie nam panujących:
    http://picasaweb.google.com/miastomoje/Photomontage#

  4. 24 ujęło mnie klimatem. Dopiero później zwróciłem uwagę na podpis.

    @Lewski, w pełni się zgadzam w kwestii burdelu architektonicznego w Dębicy. Z jednej perspektywy ma to jednak mały plus: nawet gdy nic się w mieście nie dzieje, a chcesz zrobić dynamiczne zdjęcie, to przy tym chaosie panującym w otoczeniu nawet zdjęcie manekinów wyszłoby, jak fota z pola karnego w 90 minucie meczu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *